Wiele przyszłych mam zwraca szczególną uwagę na swoją dietę i suplementację, chcąc zadbać o prawidłowy rozwój dziecka oraz własne samopoczucie. Nic więc dziwnego, że często pojawia się pytanie: czy można pić tran w ciąży?





Uwielbiam odkrywać moc naturalnych produktów i stosować je w praktyce. Moja misja? Pomagam kobietom odzyskać równowagę hormonów, wesprzeć płodność, odporność i zadbać o jelita — bo to właśnie tam zaczyna się zdrowie całego organizmu.
mgr.inż Martyna Di Giustomgr inż. żywienia człowieka i dietetyki, pasjonatka holistycznego podejścia do zdrowia
Wiele przyszłych mam zwraca szczególną uwagę na swoją dietę i suplementację, chcąc zadbać o prawidłowy rozwój dziecka oraz własne samopoczucie. Nic więc dziwnego, że często pojawia się pytanie: czy można pić tran w ciąży?
Wybór tranu wydaje się prosty? Tylko na pierwszy rzut oka! Na sklepowych półkach i w internetowych ofertach znajdziecie dziesiątki produktów różniących się składem, pochodzeniem, zawartością kwasów Omega-3 czy dodatkiem witamin.
Tran od lat zajmuje szczególne miejsce w codziennej suplementacji zarówno dzieci, jak i dorosłych.Jest naturalnym olejem pozyskiwanym z wątroby ryb dorszowatych, cenionym przede wszystkim za obecność kwasów tłuszczowych Omega-3 oraz witamin A i D.
To jedno z tych pytań, które wraca jak bumerang, bo zakwas z buraków szybko wchodzi w nawyk. I dobrze, bo w większości przypadków można pić go codziennie, tylko warto trzymać się rozsądnej porcji i dać organizmowi chwilę na „poznanie się” z żywą kiszonką.
Każdy trening to nie tylko pot i endorfiny, to także mikro-urazy, które wymagają regeneracji. A my mamy coś, co z powodzeniem wspiera sportowe ciało od środka. Kolagen, czyli podstawowe białko budulcowe organizmu, to cichy bohater w codziennym wsparciu dla stawów, mięśni i kości, zarówno po intensywnym wysiłku, jak i w regularnej aktywności fizycznej.
Kolagen to jedno z tych białek, które dzień po dniu pracuje na nasz wygląd i dobre samopoczucie. I choć jego wytwarzanie naturalnie spowalnia z wiekiem, mamy dobrą wiadomość: można wspierać organizm tak, by pomagał sobie sam, bez konieczności opierania się wyłącznie na suplementach.
Cellulit i rozstępy to tematy, wokół których narosło naprawdę sporo obietnic. Producenci kosmetyków i suplementów często kuszą hasłami o „wygładzeniu skóry”, „redukcji cellulitu” czy „zmniejszeniu widoczności rozstępów”, a w składach bardzo często pojawia się właśnie kolagen.
Kolagen sam w sobie jest niezwykle ważnym białkiem budulcowym, ale bez jednego kluczowego składnika jego synteza nie mogłaby przebiegać prawidłowo. Tym składnikiem jest witamina C - naturalny „aktywator” procesu tworzenia nowych włókien kolagenowych.
W przeglądzie naukowym opisano, że kolagen to białko, które nasz organizm zna doskonale - buduje skórę, stawy, naczynia krwionośne.Nic więc dziwnego, że suplementy z kolagenem budzą tyle zainteresowania, ale i pytań o bezpieczeństwo.
Jeśli zaczynasz przygodę z kolagenem, pewnie masz w głowie jedno uporczywe pytanie: „No dobrze, ale kiedy zobaczę efekty?”
Wystarczy krótki spacer po drogerii, żeby zobaczyć, że kolagen stał się prawdziwą gwiazdą półek: kremy, sera, maseczki, ampułki, balsamy do ciała, a nawet szampony dumnie chwalą się napisem „z kolagenem”.
Kolagen to nic innego jak białko młodości - naturalny składnik naszego organizmu, który sprawia, że skóra pozostaje jędrna, włosy lśniące, a stawy elastyczne i gotowe do działania. Jak wynika z opracowań naukowych to właśnie on odpowiada za strukturę naszej skóry, kości, ścięgien, chrząstek i naczyń krwionośnych.
W świecie kolagenu nie ma jednego uniwersalnego bohatera - istnieje wiele jego typów, a każdy z nich pełni w organizmie inną, ważną rolę. Niektóre wspierają naszą skórę i włosy, inne dbają o elastyczność stawów, a jeszcze inne - o kondycję naczyń krwionośnych.
Czy wiecie, że kolagen - ten cichy bohater naszych stawów, skóry i kości, nie jest dany raz na zawsze? Choć organizm produkuje go samodzielnie, to z wiekiem ta produkcja stopniowo zwalnia. I nie jest to żadna fanaberia natury, tylko biologiczna kolej rzeczy.
Choć kolagen kojarzy się głównie z suplementami i kosmetykami, jego fundament budowany jest... na talerzu! To właśnie codzienne wybory żywieniowe mają ogromny wpływ na to, jak nasz organizm radzi sobie z naturalną produkcją tego białka młodości.
Czy naprawdę wystarczy jeden mały shot dziennie, żeby skóra była gładsza, stawy mniej „strzelały”, a włosy i paznokcie wyglądały lepiej? Suplementy z kolagenem od kilku lat robią furorę - w social mediach, w szatniach na siłowni i w domowych kuchniach, gdzie obok kawy coraz częściej stoi buteleczka z napisem „collagen”.
Olej z czarnuszki tłoczony na zimno zachowuje wszystkie dobroczynne właściwości nasion. A jest ich całkiem sporo!
„Superfood” to bardziej hasło z kuchni i codziennych wyborów niż termin naukowy. Ale są produkty, które naprawdę mają w sobie coś wyjątkowego: prosty skład, tradycyjny proces i naturalne związki, które w badaniach wypadają obiecująco.
Dlatego właśnie kolagen znalazł się na ustach wszystkich - od dermatologów i dietetyków, po sportowców i fanów naturalnej pielęgnacji. Czy rzeczywiście zasługuje na miano „białka młodości”? O tym opowiemy w kolejnych częściach przewodnika.
Odporność nie buduje się w jeden dzień. To codzienne wybory, małe rytuały i powrót do tego, co naturalne i sprawdzone przez pokolenia.